piątek, 4 stycznia 2019

#16: Super, ty też to widziałeś?

Po dwóch tygodniach od tego wydarzenia rodzice zajęli się ,,na poważnie'' Thomasem i wysłali go na kolejny odwyk. Ja starałam skupić się na siatkówce, ale nie za bardzo mi to wychodziło. Jest to trochę zasługa Bartka. Bardzo zbliżyliśmy się do siebie i zaczęliśmy związek na poważnie. Co do Grebennikova to coraz słabiej się dogadujemy, co ja mówię, my praktycznie nie rozmawiamy. 
Dzień jak zwykle zaczynam od treningu, ale dzisiejszy jest trochę inny, bo wieczorem gramy mecz. Siedziałam w domu i próbowałam po raz kolejny dodzwonić się do Jeni, jednak nadal nie odbierał i nie dopisywał mi. Chciałam rzucić telefonem ktoś wszedł do pokoju. 
-WOW! Żadna fanka mnie tak jeszcze nie witała -zaśmiał się Bednorz wchodząc do pokoju
-Jeśli kos jest tutaj czyimś fanem to ty moim
-Masz rację, nawet koszulkę założyłem -powiedział i mnie pocałował -Jadłaś coś? 
-Nie, ale właśnie miałam iść sobie coś zrobić
-Znowu ci nie odpisuje?
-Zadajesz za dużo pytań-uśmiechnęłam się i skierowaliśmy się na dół do kuchni -Ale jeśli on nie odpisuje i ma mnie w dupie to trudno
-I bardzo dobrze, to co ci zrobić?
-Coś na szybko bo niedługo muszę jechać na halę i -przerwał mi dźwięk telefonu. Zobaczyłam sms'a od francuskiego libero. Telefon aż wypadł mi z ręki kiedy zobaczyłam co on nawpisywał tam. Stałam w bezruchu i nie wierzyłam że mógł coś takiego robić
-Zoe, a widziałaś ten link? ,,Zoe Balin, czyli cała prawda o córeczce trenera... opowiada Jenia Grebennikov " To już jest przesada, daj do niego numer. Sam sobie z nim porozmawiam 
-Daj spokój, to na pewno jakieś kłamstwo, przecież znam go i nie zrobiłby tego 
-Zoe, sam ze swojego numeru wysłał ci to i jeszcze ten cały tekst. Pokłóciliście się? 
-Nie, nie wiem o co mu chodzi
-Jakiś powód miał skoro ci tak napisał 
-Proszę cię nie chcę się teraz kłócić z tobą przez niego
-Ja chcę tylko wiedzieć jaki ma powód!- powiedział, widziałam że jest zły
-Bartek uwierz mi, nic między nami nie ma i nie będzie, nie kłóciliśmy się - wtuliłam się w niego. Po zjedzeniu posiłku siatkarz podwiózł mnie na halę. Weszłam do szatni i przywitałam się z dziewczynami. Rutyna przed meczem, rozgrzewka i mecz. Nic mi nie wychodziło. Czułam się dziwnie, nie mogłam się skupić. Trener to zauważył i ściągnął mnie z boiska. Przegrałyśmy pierwszy set. Chciałam w przerwie złapać Bartka, ale nie mogłam go znaleźć. W drugim secie wróciłam i próbowałam nie myśleć o tym wszystkim. Dziewczyny grały świetnie i odciążały mnie jak mogły. W końcu po kolejnych burach od trenera wzięłam się w garść i w tie break'u udało nam się wygrać. Podziękowałyśmy sobie i bez rozciągania chciałam udać się do szatni jednak stało się to czego się najbardziej bałam. zostałam złapana przez dziennikarza i pierwsze pytanie oczywiście musiało dotyczyć wywiadu Grebennikova. 
-Jak skomentuje Pani artykuł, który pojawił się we włoskiej i francuskiej gazecie? To prawda?
-Nie skomentuje tego, bo nawet nie czytam tych bzdur, a teraz przepraszam muszę iść 
-Czy to przez złość po waszym zerwaniu?-nawet nie odpowiadając wyminęłam go i udałam się do szatni. Zaczęłam płakać. Siedziałam tak aż do przyjścia dziewczyn 
-Zoe, słyszeliśmy co się stało i...
-I chcecie wiedzieć czy to prawda? Otóż nie mam pojęcia bo nie byłam w stanie tego przeczytać, ale znacie mnie i wiecie jaka jestem 
-Pamiętaj, zawsze że jesteśmy twoją drużyną i zawsze będziemy cię wspierać -powiedziała kapitan a ja się tylko uśmiechnęłam 
-Przepraszam dziewczyny, ale Zoe musimy porozmawiać-powiedział tata wchodząc do szatni 
-Super, ty też to widziałeś?-zapytałam wychodząc na korytarz 
-A jak myślisz? Dlaczego ...- nawet nie dałam mu dokończyć, bo wiedziałam o co zapyta 
-Nie wiem okej?! Wystarczy? 
-Ale Zoe to..
-Nie, nie Zoe, mam tego dość-powiedziałam i weszłam do szatni zabrałam wszystkie rzeczy. 
-Szukałem Cię właśnie, musimy porozmawiać - przede mną wyrósł Bednorz 
-Zoe!!!- usłyszałam za sobą krzyk , odwróciłam się i zobaczyłam Juantorenę 
-Co ty tu robisz?
-Proszę powiedz że nie widziałaś tego wywiadu-powiedział gdy podszedł bliżej 
-Sam mi wysłał link wraz z pełną gamą epitetów jaka to ja jestem, ale po co ty tutaj przyleciałeś?
-Musisz mi pomóc, Jenia już nie jest taki jak dawnej 
-No co ty nie powiesz? Wiesz, nie zauważyłam
- Zoe, ja chciałem z tobą porozmawiać. Jedziesz do domu?
-Bartek, proszę poczekaj
-Jasne, wszystko musi się kręcić wokół gwiazdy szanownego pana Grebennikova 
-Bartek, ja cię przepraszam że wparowałem tak nagle, gdy rozmawialiście, ale potrzebuję żeby Zoe pojechała ze mną i pomogła mi go ogarnąć. On się stacza, nie przychodzi na treningi, a jak już przyjdzie to pijany. Nie rozmawia z nikim 
-Wiesz, po tym co zrobił nie mam ochoty nawet o nim słyszeć 
-Zoe, ale to jest twój przyjaciel
-Nie po tym -powiedziałam i chciałam odejść ale Włoch mnie zatrzymał  
-wiem, że nawet nie powinienem cię o to prosić po tym wszystkim, ale ty znasz go najlepiej. Proszę chociaż spróbuj z nim porozmawiać 
-Jedna rozmowa-powiedziałam
-Ty tak na serio? Jeśli z nim pojedziesz to z nami koniec-powiedział Bartek. Byłam między młotem a kowadłem. Musiałam przemyśleć to wszystko szybko. Odwróciłam się do Bartka i spojrzałam mu prosto w oczy i powiedziałam